Serio tak wam się wszyscy wychowawcy podobali?
Jak tam byłam, chodziła taka zołza, p. Paulina bodajże i wrzeszczała po korytarzach: "smarkacze, do łóżek!" oprócz tego okropnie wydzierała się na ludzi, których nie lubiła (na mnie też początkowo, masakra...ale później poprosiła mnie i moje koleżanki o wrzeszczenie w autokarze, bo pan przewodnik działał jej na nerwy...w sumie nam też, więc zadziałalysmy - no i od tamtego momentu pozwalała nam siedzieć do północy, ale musielismy być w miarę cicho:P)
kilku wychowawców było swietnych, ale pozostali....masakra. no przynajmniej według mnie:)