|
Pokaż wiadomości
|
| Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp. |
Wiadomości - Agnieszka
My mieliśmy turniej tenisa stołowego - wieczorami, trwał dwa dni:) No a poza tym to konkurencje w parach, jak skakanie do mety w worku, lub bieg do mety z kolegą przywiązanym do nogi - wiem, brzmi śmiesznie, ale wpsominam, że wszyscy się o dziwno przy tym świetnie bawili;)
A mnie przypomniał się jeszcze jeden sposób - zrobić dla dziecka specjalny kalendarz - jeżeli jedzie na 14 dni, to niech to będzie na przykład 14 truskawek wydrukowanych na kartce a4. Niech dziecko każdego dnia wieczorem skreśla jedną truskawkę - wtedy będzie miało poczucie, że dzień powrotu regularnie się zbliża i pobyt nie będzie wydawał mu się wiecznością;) Na zachętę, można taki kalendarz wydrukować dwa razy i powiedzieć dziecku, że też będzie się skreslało dni do jego powrotu;)
Tak, też słyszałam o obozach dla starszej młodzieży. Najczęściej są to obozy studenckie. Ale zakładam, że chodzi o to, czy na kolonie jeżdżą tylko ludzie poniżej 18 roku życia - otóż to zależy od organizatora, te granice bywają bardzo różne - czasami jest to 16,17 lat, a czasmi nawet 18 - kiedy jesteśmy już po maturze, a jeszcze nie na studiach;) Trzeba o to pytać w biurach.
Według mnie to nie jest za wcześnie, ale radziłabym wysłać dziecko na krótsze kolonie - takie 10-14 dni, tak aby nie tęskniło;) No i przede wszystkim wysyłając takiego malucha, trzeba sprawdzić dokładnie, jakie atrakcje przewidzieli dla niego organizatorzy - po to, by wybrać kolonie, na których dziecko nie będzie się nudziło, a także po to, byśmy byli spokojni, że absolutnie nic mu nie grozi. No i absolutnie nie wysyłajmy takich maluchów na kolonie czy obozy do innego kraju - nie dogadałyby się z nikim w razie odłączenia się od grupy...Właściwie obozy zagraniczne przeznaczone są dla młodzieży, ale jak ktoś dobrze poszuka, to okazuje się, że jakieś pokątne biura organizują takie wyjazdy dla młodszych...no, w każdym razie tak na wszelki wypadek ostrzegam;)
Tak jak w temacie, zastanawiam się, czym się kierować wysyłając dziecko na pierwsze kolonie - czy lepiej wysłać je gdzieś daleko, może nawet za granicę, by zachęcone atrakcjami i niezwykłością takiego wyjazdu chciało jeździć częściej, czy może jednak wysłać je na małe kolonie w kraju - nie za daleko i tam, gdzie nie będzie miało za bardzo okazji narozrabiać - wiecie, mała miejscowość bez klubów, barów itd.?
Sprawa z tą Hiszpanią też może być nieco wyolbrzymiona - tak naprawdę na każdej kolonii znajdą się małolaty, które będą próbowały łamać przepisy i wcale nie od miejsca to zależy - zależy to od tego, czy opiekun zapełni podopiecznym czas, czy będzie ich obserwował, oraz zależy to od wychowania samych dzieciaków. Jeśli masz zaufanie do córy, to nie powinnaś się obawiać kolonii np. w Hiszpanii - nie tak to działa. A co bym polecała? Podobnie jak Gosia - wyjazd na obóz językowy - blok tematyczny poświęcony praktycznej nauce języka jest tam tak rozbudowany, że koloniści z pewnością nie będą się nudzić, a poza tym - takie obozy zostawiają bardzo często taką pozytywną skłonność do nauki języka obcego i rozwijania się pod tym kątem;) Dodam, że ja też słyszłam o biurze Lingua Viva same pozytywne opinie. pozdrawiam:)
Wydaje mi się, że z "uroków zimy" jednak najłatwiej korzystać w górach - w końcu nauka jazdy na nartach, na snowboardzie, czy widok ośnieżonych szczytów - to już coś. Osobiście polecam Tatry - można urządzać wypady do Zakopanego - nie tylko zwiedzać muzea, ale też dla masy pizzerii i innych miejsc z niezdrowym jedzeniem, karczm (o jabłeczniku i gorącej czekoladzie oczywiście myślę), czy masy stoisk z pamiątkami - tego młodzież również potrzebuje;)
Wiesz, wszystko zależy od Twoich upodobań. Osobiście uważam, że aktywny wypoczynek przynosi więcej korzyści - nie tylko jesteśmy zdrowsi i poprawiamy kondycję, ale także czujemy się potem lepiej z samym sobą, można powiedzieć, że jesteśmy też z siebie dumni - takie działanie długofalowe. Ale jeżeli nie lubisz sportu i wysiłku, to najlepiej będzie, jeżeli jednak wyjedziesz nad morze, lub na obóz do odciętego od świata zakątka - to pozwoli Ci naprawdę - bez reklam, ruchliwych ulic, kolejek po gofry, kina itd. Takie wyciszenie i możliwość lepszego poznania pozostałych uczestników obozu - też polecam:)
Ja polecam przejrzenie oferty biura Almatur - organizują obozy młodzieżowe, obozy studenckie, zimowiska dla dzieci i nie tylko. Szukałam informacji na temat zimowiska dla brata i zauważyłam, że wiele osób ich poleca - można zajrzeć na ich stronę: http://www.almatur24.pl/
Oczywiście, że opiekunom kolonijnym nie wolno spożywać alkoholu w trakcie trwania kolonii. "Nawet" w nocy - wiadomo, że młodzież ma różne pomysły, a my nie bylibyśmy w stanie im pomóc, w razie, gdyby któryś z pomysłów okazał się niebezpieczny. Naprawdę - wychowawca nie ma wolnego jadąc na kolonie - każdy, kto o tym zapomni, będzie, tak jak powiedział Marek, głupim wychowawcą, niezasługującym na swoje miano.
Ja sądzę, że najlepszym rozwiązaniem będzie pozrozmawiać z tym wychowawcą jeszcze przed wyjazdem, no a dodatkowo już załatwiając kolonie, dowiedzieć się od organizatora, czy ta osoba jeździła już jako opiekun kolonijny, jak długo pracuje dla organizatora, co sądzi o niej pracodawca i czy były z nim kiedykolwiek jakieś problemy - to znaczy, czy np. rodzice mieli o coś pretensje. Najlepszą sytuacją byłoby wsłanie dziecka na kolonie, na których był już ktoś ze znajomych - wtedy można zapytać ich, co sądzą o tym wychowawcy.
Z tym braniem odpwoeidzialności to wcale nie jest tak różowo moi drodzy - na kursach dla wychowawców kolonijnych dowiedzieć się możecie, że nie macie prawa wydać dziecka nawet rodzicom - to znaczy nie mogą oni opuścić z dzieckiem terenu ośrodka. Wolno im odwiedzić pociechę, wolno przemieszczać się na terenie ośrodka nawet cały dzień, ale nie wolno im dziecka zabierać. Dlaczego? Bo nawet zaświadczenie o którym wspomniał miecz11 nie zdejmuje z wychowawcy kolonijnego odpowiedzialności...Wiem, że to się praktykuje i trudno tego nie rozumieć, jednak z punktu widzenia wychowawcy wygląda to inaczej - on jest odpowiedzialny za dziecko 24 godziny na dobę i zgodnie z przepisami nie może wydawać dziecka poza teren ośrodka. pozdrawiam
No to widzę, że zarobić to się na tym nie da;) Ale mam pytanie, bo ktoś tu wspominał, że wyjazd zagraniczny się nie opłaca - dlaczego? Czy to nie jest tak, że jadąc za granicę zarabia się właśnie więcej?
A może po prostu środek na chorobę lokomocyjną? Najlepiej Aviomarin - oczywiście podać dziecku tuż przed wyjazdem, nie pozwalać dziecku zażywać go samodzielnie. No i należy uprzedzić pielęgniarkę lub wychowawcę kolonijnego, że dziecko przyjęło dany środek. No ale niestety, takie środki działają troszkę usypiająco - więc z integracji dziecka z innymi kolonistami w czasie podróży może nic nie wyjść...
W harmonogramie zwykle zawsze pojawiają się zajęcia sportowe - na przykład gimnastyka, gry i zabawy integracyjne, no i oczywiście zawsze o tych samych porach uwzględnione są posiłki. Natomiast wyobraźnia opiekuna obejmuje bloki czasu wolnego - to, co wtedy pojawi się w harmonogramie zależy wyłącznie od wychowawcy.
|