Chcę, żeby mój synek wyjechał w tym roku na kolonie, ale nie wiem, co zrobić, bo on jest strasznym niejadkiem. On już teraz strasznie się boi - zawsze gotuję specjalnie dla niego, bo on nie lubi bardzo wielu rzeczy, np. cebuli, pomidorów... Nie lubi też próbować nic nowego. Już nieraz na wspólnych wakacjach były z nim straszne problemy, bo nie ruszył jedzenia w restauracji. Niebardzo wiem, co z nim zrobić. Czy można jakoś wybrać dietę dla dziecka na koloniach? Czy może powinnam liczyć na cud, że przy rówieśnikach zacznie jeść to co wszyscy? Macie jakieś pomysły? A może ktoś już był w podobnych opałach?
Pozdrawiam