|
Pokaż wiadomości
|
| Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp. |
Wiadomości - Arvena
Kurcze, to widzę, że macie dość rozbieżne zdania na ten temat...Mimo wszystko dziękuję za odpowiedź - jeszcze się zastanawiam, ale może jeszcze ktoś się wypowie...pozdrawiam:)
Czytałam kilka pochlebnych opinii na temat biur Alfastar i Travelplanet, ale nie korzystałam z ich usług, więc musisz jeszcze trochę o nich popytać. Travelplanet było chyba bardziej zachwalane
Też tak sądzę - powinieneś jechać:) Słuchaj, to że nikogo nie znasz, to żaden problem - właśnie to jest chyba najfajniejsze, że możesz poznać nowych kolegów a potem mieć z nimi kontakt po koloniach, choćby przez internet. Nie sądzisz, że to świetna sprawa, wiedzieć, że gdzieś tam w innym mieście masz znajomych, którzy czasem do Ciebie piszą? A może potem znowu się spotkacie, na przykład jak pojedziecie znowu na ten sam obóz? Neo - jedź:)
Radziłabym pociąg - wygodniej i bezpieczniej. Poza tym, jak już wspomniała Agnieszka, nie ma korków i wypadków z udziałem pociągów jest mniej. Mam za to jedno zastrzeżenie do pociągów - łatwiej zostać okradzionym. Dlatego jeśli mowa o koloniach - jeśli cały wagon jest zarezerwowany, to w porządku, ale jeśli zajumujemy określone miejsca/przedziały - lepiej złożyć cenne rzeczy u opiekuna kolonii lub trzeba osobiście ich dobrze pilnować.
Cześć. Słuchaj, z tymi odwiedzinami to zwykle jest tak, że są wyznaczone dni, kiedy mogą przyjechać rodzice - zwykle wypada to w weekendy. Ale czasami jest tak, że rodzicom nie odpowiadają dni odwiedzin - wtedy należy już przed wyjazdem ustalić z organizatorem, kiedy chcemy odwiedzić dziecko - wtedy współnie można wybrać dzień, kiedy będzie ono na terenie ośrodka - tak, żeby nie zaskoczyło nas, że grupa pojechała np na całodniową wycieczkę...Sam pomysł odwiedzin jest dobry, ale pod warunkiem, że nie będziemy dziecka odwiedzać za często...
Ale nie wiem, jak to jest z tym zabieraniem dziecka z kolonii...słyszałam o tym, ale nie wiem, czy to jest dozwolone.
Mam pytanie - chcę ufundować młodszemu bratu wyjazd na ferie zimowe i zastanawiam się, czy wysłać go na narty, czy na snowboard...Nigdy nie jeździł ani na tym, ani na tym, a jak chciałam go podpytać, to stwierdził, że sam nie wie - musiałby spróbować. Stwierdził też, że snowboard jest chyba ciekawszy, ale bardziej obciąża kolana - czy to prawda? Bo 2 lata temu wypadła mu rzepka i nie chciałabym ryzykować...A chce go wysłać na obóz, na którym nauczyłby się jeździć...Co byście radzili - narty, czy snowbaord? Z góry dzięki za odpowiedź:)
Jeżeli nie jest za daleko, możemy pojechać i odwiedzić dziecko - wtedy zroientujemy się co jest przyczyną płaczu i niezadowolenia dziecka. Być może nie dogaduje się ono z kolegami z grupy, być może zajęcia są nudne, a być może po prostu tęskni, bo jeszcze nie jest gotowe na długi, samodzielny wyjazd. Czasmi wystarczy rozmowa z wychowawcą kolonijnym, który powinien otoczyć dziecko większą opieką i zaangażować je do specjalnych zadań, tak by dziecko poczuło się ważne i docenione. A czasami, tak jak mówił Marek, trzeba z dzieckiem porozmawiać, zapewnić że niedługo wróci do domu, pokazać, że się jest zachwyconym zajęciami kolonijnymi, tak by dziecko doceniło tę formę wypoczynku.
Zachęcam do wyjazdu do Dźwirzyna - pięknie, nie za drogo, nie ma tłumów - naprawdę gorąco polecam:)
No w takiej sytuacji proponuję ochrzanić małolata, ale nie za ostro - żeby nie zepsuć mu wakacji i nie skłonić do zrobienia nam na złość i powtórzenia wybryku...Ale myślę, że najskuteczniej podziałałoby danie do zrozumienia dziecku, że się trochę zawiedliśmy...wiecie, takie subtelne wzbudzenie poczucia winy. Co zaś do wychowawcy kolonijnego - to zależy od okoliczności.
|