|
Pokaż wiadomości
|
| Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp. |
Wiadomości - Arvena
Ja natomiast wiem i z doświadczenia i ze słyszenia, że nie wiedzieć czemu, minimalnie wyższe zarobki oferują organizatorzy wyjazdów w góry. Byłam w te wakacje opiekunką kolonijną na kolonii w Białce Tatrzańskiej i dostałam 570 zł na rękę:)
Tak, organizator każdej kolonii musi zadbać o to, by wśród kadry wyjeżdżającej znalazła się wykwalifikowana pielęgniarka. To ona będzie podawać dziecku leki w odpowiednich porach - stąd konieczność poinformowania organizatora o przyjmowanych przez dziecko lekach i o schorzeniach.
Tak jak w temacie, nie wiecie do jakiego wieku możemy wysyłać młodzież na obozy? To znaczy, ile lat może mieć najstarczy kolonista?
Mam pytanie - co w harmonogramie dnia na kolonii jest stałe, a co zależy od pomysłowości wychowawcy kolonijnego? Jakie zajęcia zawsze uwzględnione są w harmonogramie? No i kto go ustala?
A ja bym zachęcała do wyjazdu w góry - przecież nie musisz od razu wybierać trudnych szlaków - możesz wybrać się w jakąś dolinkę, albo iść na Halę Gąsienicową - najlepiej jest samodzielnie zaplanować trasę, tak by odpowiadała naszym upodobaniom i kondycji. Wtedy nie zmęczysz się, a gwarantuję Ci, że będzie ciekawiej. Pozdrawiam:)
Znam ten sposób - nigdy go nie wypróbowywałam, ale moje rodzeństwo owszem - i twierdzą, że działa:) Ja znam jeszcze inny sposób, ale wymaga trochę precyzji - należy uciskać punkt na dłoni - dokładnie to miejsce między kciukiem i palcem wskazującym lewej dłoni - uciskami je palcami drugiej dłoni z dwóch stron - wewnętrznej i zewnętrznej. Tak uciskać musimy to miejsce aż do poprawy - czasami trwa to nawet 15 minut. Polecają tę technikę fizjoterapeuci.
Jeżeli mam podawać konkretnie, to proponowałabym wręczyć dziecku do ręki 150 zł ( przy wyjeździe na 2 tygodnie) a tak na wszelki wypadek zaszyć gdzieć w torbie lub w innym ukrytym miejscu dodatkowe 50 zł - gdyby dziecku niespodziewanie skończyły się pieniądze. Według mnie to w zupełności wystarczy - nie jestem zwolenniczką nadmiernego rozpieszczania pociech:)
Sporządzenie listy to zdecydowanie najlepszy sposób - ale dodatkowo powiem, że pomaga kategoryzowanie rzedmiotów, które mamy zabrać - wtedy lista jest dokładniejsza i łatwiej ją sprawdzić, bo rzeczy z tej samej kategorii zwykle pakujemy razem - na przykład dzielisz sobie listę na kategorie "ubrania", "kosmetyki" itd...mnie to pomaga. No i jeszcze jedno - najlpiej pakuj się sama - będziesz mieć pewność, że niczego nie zapomniałaś, a licząc na czyjąć pamięć może być różnie;)
Myślę, że dziecko w tym wieku spokojnie można wysłać na kolonie, ale najwyżej 2 - tygodniowe. Dobrze byłoby, by był to wyjazd do miejscowości położonej niedaleko od rodzinnej - da to możliwość odwiedzenia dziecka, a w razie potrzeby, także odebrania go z kolonii. Ale sądzę, że warto spróbować, pod warunkiem, że dziecko nie wykaże sprzeciwu;)
Nie można dziecka zmuszać do jedzenia czegoś, czego absolutnie nie znosi - możemy iść na pewne ustępstwa:) Naturalnie ten kompromis to pozwolenie dziecku na odkładanie dajmy na to pomidorów, ale nie można dopuścić do sytaucji, kiedy dziecko nic nie będzie jadło. Tutaj wkracza opiekun kolonijny, który musi porozmawiać z dzieckiem, przesadzić je do stolika, gdzie wszyscy jedzą i są pozytywnie nastawieni do naszego niejadka. Wychowawca może też wprowadzić w miarę potrzeby nieco drastyczniejszą metodę - może nie wypłacać dziecku pieniędzy, albo kontrolować, na co dziecko ma zamiar je wydać - nie można dopuścić do sytuacji, gdy niejadek nie tknie obiadu, a potem wybierze się do miasta i wróci z reklamówką słodyczy...czasami też to właśnie słodycze są przyczyną braku apetytu - dzecko zje ich dużo przed obiadem i jego żołądek nie będzie już w stanie przyjąć normalnego posiłku...
Zgadzam się z malagą88, a od siebie dodam tak konkretniej troszkę, że najłatwiej jest zaprzyjaźnić się z kimś, pytając o jakąś ogólną sprawę - na przykład wystarczy przywitać się z kimś i zapytać skąd jest. Można też skłonić do rozpoczęcia dyskusji przy posiłku - na przykład stwierdzić na głos, ale bez pretensji oczywiście, że nie przepada się za czymś, lub właśnie coś się uwielbia. Od czegoś zacząć trzeba - myślę, że najlepiej właśnie od takiego prostego pytania lub przyjaznego odezwania się od tak, bez wyraźnej potrzeby. Nie mówię, że to zawsze dobry pomysł, ale mnie nigdy taka technika nie zawiodła;)
My mieliśmy konkurs karaoke - przezabawnie było, bo konkurs był zorganizowany pod koniec kolonii, kiedy byliśmy wszyscy już bardzo zżyci, więc nie mieliśmy specjalnych oprów ujawniając najczarniejsze zakamarki naszych artystycznych dusz:) No i oczywiście mieliśmy zawody siatkarskie - dwie drużyny z naszej kolonii, przeciwko dwóm drużynom z kolonii z Będzina:D Nawet nieskromnie dodam, że mam dyplom ;P
Ja natomiast miałam chyba wersję "light"  Musiałam wypić szklankę mleka, podczas gdy pozostali pili kompot,i do tego złożyć przysięgę, ułożoną przez starszych kolonistów - wiadomo, tekst przysięgi był dość kompromitujący, ale nie na tyle, bym poczuła się obrażona;)
Eh z tymi miłostkami kolonijnymi...owszem, raz czułam "motyle w brzuchu" na widok takiego Tomka z najstarszej grupy chłopców - fajne wspomnienie, mimo że nigdy go dobrze nie poznałam - nie miałam odwagi zaczynać z nim rozmowy i raczej...uciekałam przed nim oO wstyd, no ale na usprawiedliwienie powiem, że miałam 13 lat...A potem to jakoś nie pakowałam się w kolonijną miłość, bo wydaje mi się, że ona nie ma szans przetrwać potem, już poza kolonią...Za to pozostała mi do dziś kolonijna przyjaźń z pewnym chłopakiem - nadal do siebie piszemy i dzwonimy od czasu do czasu - to miłe, nawet bardzo miłe...
Ja polecałabym obóz - w końcu 13 lat to już nie dziecko, a właściwie młodzież;) jadąc na kolonie, będzie najstarszy w grupie - a to nie sprzyja dobrej zabawie, lecz raczej temu, by czuć się nieswojo...poza tym, obozy są pożyteczne - na przykład obozy językowe, lub obozy sportowe - natomiast kolonie to raczej leżenie plackiem na plaży, zajęcia integracyjne, które 13-latka mogą doprowadzić do irytacji i robienie zakupów jako większa część atrakcji...takie jest przynajmniej moje zdanie;)
|