wieksza kontrola przez wychowawce
sklepik na koloni zamknięty w porze posiłków
jakieś inne pomysły...
Sama jestem strasznym niejadkiem, ale kiedy raz gdy byłam na kolonii to obiady były w miarę dobre, ale wiadomo, nie wszystko mi smakowało. Kiedy zdarzało się, że nic nie zjadłam na obiad, to potem mogłam w barku w ośrodku kupić sobie tosty z serem i szynką, a poza tym mama spakowała mi do torby jakieś ciasteczka, krakersy itd oraz picie, np. wode (zawsze tak robi). Barek był cały czas otwarty, tylko nie w trakcie posiłków i pół godziny przed nimi. Osobiście nie lubię, gdy kontroluje mnie wychowawca, wtedy stresuję się, że ktoś zmusza mnie do jedzenia czegoś, co mi baardzo nie smakuje... A jeśli chodzi o kary, to ewen. mogą być, ale bez przesady, nie odrazu odnoszące się do pieniędzy

(ani przysiadów, brzuszków itp., doświadczyłam tego na własnej skórze, coś okropnego!!!)