oj, to dość dyskusyjne pytanie...bo trudno jest znaleźć złotą receptę - każdy człowiek jest inny. Wiadomo - łatwiej złapać kontakt z ludźmi otwartymi, wygadanymi. A co jeśli dziecko jest nieśmiałe - przecież nie możemy mu wtedy poradzić - idź i zagadaj do kolegów...Możemy tylko poradzić, by dziecko nie bało się innych kolonistów. Grunt to być sobą - co to za przyjaźń, gdy ktoś nas lubi, bo udawaliśmy, że jesteśmy do kogoś podobni lub zmyślaliśmy? Grunt, to zaakceptować siebie i nie zakładać z góry, że inni nas nie zaakceptują. Wskazówka dla rodziców wysyłających dzieci na kolonie: postarajcie się, by dziecko uwierzyło w siebie, dowartościujcie delikatnie, pochwalcie przy kimś z rodziny, i broń Boże nie wystrzelcie do pociechy z tekstem "tylko nie bądź ciapa, idź i pogadaj z kolegami, nie zjedzą Cię..." To sprawi, że dziecko poczuje, że nawet rodzice widzą w nim taką właśnie "ciapę"...wystarczy być szczerym i nie zakładać, że ktoś może nas od razu nie lubić - bo niby dlaczego, skoro nic o nas nie wie? pozdrawiam wszystkie ciapy - uwierzcie w siebie:)