No nie do końca rozdmuchują...ostatnio moja koleżanka - opiekunka kolonijna - mówiła mi, jak to w grupie innej opiekunki zdarzył się taki przypadek...tamta kobieta nakryła akurat parę nastolatków...oczywiście poinformowała rodziców i przełożonych, ale podobno strasznie to przeżywała, bo naturalnie rodzice wpierwszej chwili mieli pretensje do niej. Tymczasem ta opiekunka podobno naprawdę był odpowiedzialna i wystarczyło pół godziny przerwy przed kolacją na to, by "dzieciaki" wykręciły jej taki numer...nie wiem jak to się dokładnie skończyło, ale przyznam, że jak słyszę o takich wyczynach młodzieży, to skłaniam się do opinii, że to rodzice ponoszą sporą część odpowiedzialności...oczywiście nie chcę tutaj zbyt uogólniać, bo przecież każda taka sytuacja może wyglądać inaczej prawda? tak czy inaczej, problem jednak istnieje;/